niepoprawnaoptymistkaa

Look na świat

Od miłości po feminizm

Zawsze tryskałam energią, tysiąc pomysłów i pytań na minutę, a teraz po prostu blokada w głowie, zaćmienie. Brakuje mi pomysłu nawet na to jak się ciekawie ubrać. No przyznać muszę, że ostatnio lenistwo zmusiło mnie do myślenia. Co zrobić z bałaganem w torebce ? Jest na to sposób, rzucić w kąt i wziąć nową. W tym tygodniu już trzecia, jutro będę sprzątać ( przynajmniej mam taki zamiar :) Wczoraj próbowałam poprawić sobie humor czekoladą ( o zgrozo ! ), ale dzisiaj mam karę, od rana złapała mnie taka migrena, że po prostu wegetowałam do siedemnastej ( i dobrze mi tak następnym razem skorzystam z szarych komórek). Doszłam do wniosku, że całkowicie głupieje, sięgnęłam po książkę Katarzyny Grocholi, dno i nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć. Zawsze byłam  ( i jestem) przeciwniczką tak zwanych czytadeł dla kur domowych zwanych potoczniej romansidłami. Książki te niczego nie wnoszą do naszego życia, tylko pozostawiają naszą psychikę w ruinie. Współczuje wszystkim którzy to czytają. Mam jakieś uczulenie na miłość, może dlatego, że jest przereklamowana  i kończy się zawsze "złamanym sercem " ( nie wiem skąd się wzięło to określenie przecież serce to mięsień i nie da się go złamać ewentualnie zmiażdżyć). Tak do końca to sama nie wiem dlaczego jestem tak cięta na tą nic  nieznaczącą  miłość. Wiele osób powtarza mi, że jak się zakocham to zobaczę, ale dla mnie to trochę żenujące. Odpowiadam wtedy zdawkowo, że jeszcze nie zgłupiałam i nie chcę mieć z mózgu galarety,a potem kaszy manny. Wzbudzam często kontrowersje, bo jakim prawem to dziewczyna może nie lubić dzieci ! Śmieszne jest to jak koledzy z klasy mówią mi jakie dzieci to są słodkie i w ogóle.  Oświadczam wtedy zdecydowanie , że to nie moje priorytety. Konserwatyści mówią wtedy, że kobiety są od rodzenia dzieci, na co ja reaguje krzykiem i tacy co mówią, że to moje życie i mam prawo sama decydować. Jestem feministką i nigdy nie mam oporów żeby się do tego przyznać. Bardzo nie lubię jak mężczyźni chociaż nie tylko, uważają że kobieta powinna zajmować się praniem, garami i bachorami. Choć wstyd się przyznać moja własna babcia tak twierdzi. Krzyczy zawsze na mnie, że nie powinno być czegoś takiego jak równouprawnienie i to mężczyzna powinien pracować na dom. Dodaje zawsze, że z takim myśleniem zostanę zgorzkniałą starą panną. A jakie jest Wasze  zdanie na ten temat ?